O firmie

Dadaistyczny bełkot jakim częstują nas macherzy od marketingu to intelektualne opium oparte o zestaw angielskojęzycznych wzwodów mających zaciemnić obraz rzeczywistości. Mówimy zdecydowane "eeee tam" podobnym praktykom i przebijamy to wielkomiejskie zadęcie szpilą sarkazmu, bowiem po owocach się poznamy.

Zły design nie zabija, nie ma przy tym jednej reklamowej prawdy, można zatem prowadzić różne narracje tak by odpowiednie dać rzeczy "słowo" i wzbudzić tuman emocji w odbiorcy. Chętnie prowokujemy, co nie oznacza, że pod krawatem z ulizaną grzywką nie powstają tożsame, równie grzeczne przekazy reklamowe. Cel determinuje środki, niech jednak ów środek będzie w górnych poziomach stanów średnich aniżeli szorował po gustownym dnie.
Dlatego całujemy ziemię po której stąpał Klient o podobnej, co my, estetyce, o otwartej głowie i kieszeni, o sercu mężnym i gotowym nie popaść w rutynę.